Ostatnio naszła mnie ochota na ciastka kokosowe, takie z pudełeczka
ze sklepu, które kiedyś uwielbialiśmy z mężem, a nie jemy, bo skład nam zupełnie
już nie odpowiada. Zastanawiałam się jak dobrać skład, co użyć by przypominały właśnie
te herbatniki, ale nie zawierały pszenicy i dziwnych dodatków. Pochwalę się,
wyszły mi przy pierwszej próbie. Naprawdę przypominają właśnie takie
herbatniki, zostały pochłonięte w jeden wieczór.
Składniki:
1 szklanka mąki ryżowej
½ szklanki mąki ziemniaczanej
½ szklanki mąki kukurydzianej
½ szklanki cukru
100 g miękkiego masła lub margaryny
2 jajka
1 szklanka wiórków kokosowych
Łyżeczka proszku do pieczenia
Cukier waniliowy
Wszystkie składniki zagnieść, z otrzymanej masy ulepić dwa
jednakowe wałki i ułożyć na talerzu, następnie wstawić do lodówki na około pół
godziny. Podsypać blat mąką ryżową i kroić wałki ciasta na plasterki około ½ cm.
Ułożyć krążki na blasze wyłożonej papierem Piec w piecyku nagrzanym do
temperatury 180 stopni przez około 20-25 minut. Ciasteczka po wyjęciu z pieca
są miękkie, ale gdy wystygną robią się twardsze i przyjemnie kruche. Mnie
wyszły dwie pełne blachy bezglutenowych ciastek.
Lubimy czasem podjeść coś słodkiego, zatem wymyślam lub podpatruję inne przepisy byśmy mogli sprawiać sobie te drobne przyjemności. Kolejną naszą przekąską jest domowa chałwa. Cena i jakość bez konkurencyjna do sklepowych.
