wtorek, 10 stycznia 2017

Myśli nieuczesane nr. x




Wróciłam do domu z najstarszym synem, młodszy sam wraca, córkę odbiera mąż, więc miałam chwilkę dla siebie. Zupa z wczoraj w lodówce, zapiekanka czeka na włączenie w piecyku, zatem chwyciłam herbatę w dłoń i usiadłam na chwilkę do komputera jak to mawia znajoma – pooglądać obrazki.  Natrafiłam na jeden, który doskonale podsumowuje to, o czym często tu pisze.  Myślę, że powinniśmy ciągle o tym pamiętać, bo tak często chcemy więcej, tak często narzekamy, że mamy mało, często martwimy się tym, że tak już do końca życia…  Ale czy naprawdę jest tak źle? Czy jesteśmy w kompletnej otchłani rozpaczy?  







Wracając do domu włączyłam radio, raczej nie słucham radia w samochodzie, ale stojąc w korku i nie mogąc z nikim porozmawiać (syn jest niesłyszący i nie mówi), usłyszałam, że dziś w nocy zamarzł 42 letni mężczyzna, bezdomny.  Chwilę analizowałam tę informację. Jak to, 42 lata, młodszy ode mnie, zamarzł, nie miał domu, nie poszedł do noclegowni, czemu? Wyjaśnień jest na pewno kilka, tego mężczyzny jedno, jego własne, ale czemu tak dokonał żywota, brakło mu sił do walki, został sam? Nigdy się tego nie dowiem, jest to smutna historia….. Wyłączyłam radio, ostatnio mam odczucia, że podają tylko takie dołujące wiadomości, o wypadkach, pobiciach, śmierci, napadach…. Czy tylko to jest warte uwagi, czy tylko takie wiadomości są medialne i chętnie słuchane?  Wróciłam do domu, otworzyłam drzwi otuliło mnie ciepło domu, wzięłam kubek z herbatą i czuję się bezpieczna, wiem, że to złudne poczucie bezpieczeństwa, ale czuję spokój.

Takie to moje dzisiejsze dumanie. Zastanówcie się nad swoimi priorytetami, pomyślcie, czego naprawdę pragniecie, a nie, czego pragnie od Was otoczenie.