środa, 22 lutego 2017

Wykorzystanie resztek po zrobieniu mleka roślinnego




Wcześniej pisałam o domowym mleku kokosowym i owsianym, padło pytanie, co z tym, co zostanie po przecedzeniu, ja robię różne rzeczy np. zagęszczam owsianymi resztkami zupę, sos, dokładam do kotletów mielonych, pasztetu domowego, albo do wypieków. Resztki wiórków po przecedzeniu używam do ciastek, suszę i mielę na mąkę, która dokładam do wypieków, np. chleba z marchwią i cukinią by wilgoć zmniejszyć, dokładam do naleśników, placków itp. Staram się nie wyrzucać resztek po przygotowaniu mleka roślinnego. U nas bardzo mało rzeczy się wyrzuca, przy odbiorze śmieci, co dwa tygodnie mamy dwa worki śmieci wielkości 60 l. Odpadki organiczne kompostujemy, żywność staramy się dokładnie przetwarzać by nic nie wyrzucić. Z segregowanych śmieci u nas najwięcej jest papieru, najstarszy syn uwielbia marketowe ulotki, więc znajomi i rodzina mieszkający w bloku zbierają je nam, a my sukcesywnie odkładamy do papieru, plastiku u nas powstaje niewiele, bo nie kupujemy jogurtów, śmietan, mleko raz w tygodniu by wyprodukować jogurt, nie kupujemy soków, napojów. Wyrzucamy do plastiku głównie opakowania po makaronie, więc raz na miesiąc mamy niewielką ilość do oddania. Szkoło oddajemy raz na 2/3 miesiące. Zatem jak widać naprawdę staramy się nie produkować gór śmieci i wszystko planujemy dokładnie.






Przykładem wykorzystania resztek po zrobieniu mleka roślinnego są ostatnio upieczone przez mnie ciastka.

Użyłam do nich:


  • resztki wiórków kokosowych i owsianki po przecedzeniu na mleko.
  • 500 g łatków owsianych górskich
  • 1 paczka masła/margaryny
  • 4 jajka
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ szklanki cukru (my nie używamy za wiele cukru, więc dla lubiących łakocie polecam szklankę)
  • ½ szklanki mąki – pszenna/ryżowa/kukurydziana dowolnie
  • garść słonecznika
  • garść siemienia lnianego

Płatki prażyłam na roztopionej paczce tłuszczu, dodałam do gorących płatków cukier, w misce wymieszałam resztki z mleka roślinnego, z mąką, proszkiem, jajkami i nasionami, dodałam wystudzone płatki i wszystko zagniatałam dokładnie. Robiłam kulki wielkości orzecha włoskiego i rozgniatałam układając na papierze do pieczenia ułożonym na blaszce z pieca. Piekłam ciastka 25 minut w 180 stopniach. Wyszły mi 2 blach ciastek. Zostały pochłonięte w jeden wieczór i na drugi dzień wszyscy dostali po 3 ciastka do drugiego śniadania po za domem.