Moja rodzina lubi gołąbki, zjada ich całkiem sporo na jeden obiad, a ja nie przepadam za zwijaniem, szukaniem odpowiedniej kapusty itd. Pamiętałam, że gdzieś słyszałam o gołąbkach bez zawijania. Jako, że był to urlopowy obiad, nie miałam chęci siadać do komputera i poszukiwać przepisu w necie, więc wymyśliłam (na pewno są takie już w necie, ameryki nie odkryłam) :))
Użyłam:
- 1/2 kg mielonego mięsa (tym razem nie mieliłam sama, poprosiłam o zmielenie w sklepie)
- 1 woreczek ryżu (w domu użyję szklanki ugotowanego ryżu)
- 1 cebula
- mała główka kapusty
- 4 łyżki koncentratu pomidorowego
- pieprz, sól, lubczyk
- łyżeczka mąki ziemniaczanej (można oczywiście użyć pszennej, u nas wersja bez pszenna)
Kapustę drobno posiekałam i przesypałam odrobiną soli, odstawiłam na około godzinę. Mięso wymieszałam z ugotowanym ryżem, drobno posiekaną cebulą, solą, lubczykiem i pieprzem. W garnku układałam kapustę, mięso, kapustę, mięso, kapustę. Wlałam 3 szklanki wody, przykryłam i postawiłam na małym ogniu. Gotowały się około 45 minut. Następnie w 1/2 szklanki wody rozmieszałam koncentrat pomidorowy i mąkę ziemniaczaną, zalałam gołąbki i zagotowałam całość. Podałam na obiad z ziemniakami ugotowanymi w wodzie. Można to danie przygotować w piecyku. Układamy wszystko w naczyniu żaroodpornym, zalewamy wodą i zapiekamy pod przykryciem w temperaturze 180 stopni około 40-50 minut. Pod koniec zalewamy koncentratem pomidorowym wymieszanym w 1/2 szklanki wody. Na pewno zaletą tego dania jest pełne wykorzystanie kapusty i oszczędność czasu, wadą wygląd (nie polecam na elegancki obiad) :))