środa, 2 października 2013

Domowy sok z aronii


W ogródku w tym roku całkiem ładnie obrodziła nam aronia. Trzymałam ją na krzakach jak długo się dało, ale nie wytrwałam do pierwszych przymrozków około tydzień za wcześnie ją zebrałam, trudno się mówi. W tym roku nie przemrażałam jej ani naturalnie, ani w domowych warunkach, od razu po zebraniu była umyta i przetworzona. Zrobiłam z niej 5 litrów soku. Dzieci pochłaniają w dość szybki tempie (miał być na zimowe katary), więc chyba im smakuje :)


Zrobiłam go w sokowniku (w zeszłym roku dostałam od sąsiadki), dotarły do mnie opinie, że w sokowniku nie da się zrobić soku z aronii, ale nie bardzo mi się chciało sterczeć przy kuchni, więc zapakowałam owoce do sokownika i myślę, że efekt jest niezły. 

Na każde 3 kilogramy owoców (tyle mi na raz wchodziło do sokownika) wsypałam 1 kilogram cukru i sporo liści wiśni. Układałam wszystko w sokowniku warstwowo najpierw trochę aronii potem na to cukier i liście i tak do samej góry, na wierzchu owoce z cukrem tylko. Sok nie wyszedł cierpki mimo, że nie przemroziłam owoców. Dodałam nie wiele cukru, zakażało mi na zdrowotnych właściwościach soku, a nie by powstał smaczny syrop. A mimo to dzieciom smakuje, może dla tego, że nie piją słodkich napojów po za sokami (które też staram się by były bez dodatku cukru). 


Jak dla mnie sokownik to super wynalazek. W zeszłym roku zrobiłam sok z czarnej porzeczki i wiśni, wyszedł pyszny. Zniknął błyskawicznie, a ja nie napracowałam się przy nim. Wiśni nie drylowałam, a porzeczek nie obierałam  gałązek. Sok przechowywał się nieźle. Jak dla mnie sokownik to dobra inwestycja!