poniedziałek, 5 października 2015

Śliwki, brzoskwinie w syropie, sok z aronii i inne przetwory



Napychanie spiżarki zapasami zbliża się ku końcowi, choć nigdy nie wiadomo, co mi strzeli do głowy.  W tym roku mam wyjątkowo nawet kompoty ze śliwek i kilka słoików z brzoskwiń.  Jak mam już myśl o skończeniu przetworów to trafia się okazja zakupu owoców lub warzyw w super cenie i znowu wpadam w prace przetworowe. Skończyłam produkcję soku z aronii, zostawiłam 2 kg w zamrażarce na ewentualną nalewkę lub inny pomysł (szczerze to zapomniałam o niej i dorobiłam teorię do sytuacji, bo sokownik umyty, osuszony i spakowany na strychu już wylądował).  W tym roku pobiłam rekord zapasów na zimę, skończyły mi się zupełnie słoiki, nawet zapas ze strychu został zniesiony. Sok z aronii wylądował również w 5 pół litrowych słoikach i 2 litrowe. Uwielbiam ten czas, gdy brakuje mi półek w spiżarni na ustawianie przetworów. Jeszcze została kapusta do zakiszenia, zakup ziemniaków, cebuli, czosnku (mojego własnego mamy kilka główek tylko, a my uwielbiamy czosnek) i jabłek na zimę.  To na pewno jeszcze musimy załatwić przed 1 listopada.  W między czasie zrobimy trochę wędlin, pasztetów do zamrażarki wrzucę oraz natopię smalcu i będziemy gotowi na przyjście zimy. Opał jest zgromadzony, brykiet papierowy produkowany. W ogrodzie jeszcze trwają jesienne zbiory i prace. A przed nami uroczystość z okazji osiemnastych urodzin najstarszego syna. Goście zaproszeni, sporo nas będzie, więc muszę zająć się rozsądnym przygotowaniem tego wydarzenia, ale o tym innym razem Wam napiszę.




Na zdjęciu widać mniejszą część zapasów, bo tylko kompoty ze śliwek, soki z aronii oraz mój rarytas tegoroczny suszone pomidory zalane olejem. Przepraszam, że moje słoiczki nie wyglądają tak perfekcyjnie, ale przy tej ilości, nie miałam już zapału do ściągnięcia wszystkich kartek pozostałych po innej, wcześniejszej zawartości słoików. Nie robię wymyślnych ozdób na nakrętki, u nas przetwory pełnią rolę praktyczną, a nie ozdobną. Robię takie zabiegi przy słoiczkach, które chce komuś ewentualnie podarować, a dla naszego użytku są jakie widać. 


Przepis na śliwki w słodkim syropie.

100 g cukru na każde 300 ml wody oraz 1 goździk. Ilość starcza na jeden litr kompotu. Zagotowujemy wodę z cukrem i goździkiem, w słoiku układamy umyte (polecam na ostatnie płukanie śliwek dodać łyżkę sody, następnie wypłukać czysta wodą) i wypestkowane śliwki. Zalewamy owoce gorącym syropem, zakręcamy słoiki i pasteryzujemy przez 30 minut litrowe słoiki, zaś pół litrowe przez 25 minut. Po pasteryzowaniu wyjmujemy dokręcamy nakrętki i odstawiamy do góry dnem, aż ostygną, następnie sprawdzamy czy denko nakrętki się wciągnęło i możemy odstawić słoiki do spiżarni. Ja zrobiłam 16 litrowych słoików, będą zimą, jako dodatek do deserów, ciasta lub jako samodzielna przekąska, z syropu można będzie zrobić kompot do obiadu dorzucając np. jabłka. Podobnie wykonałam brzoskwinie w syropie (są takie jak z puszki) tylko nie dodałam goździków i proporcje zmieniłam 150 g cukru na 300 ml wody. Obrałam brzoskwinie z włochatej skórki, pozbawiłam pestek i pokroiłam na ćwiartki, resztę dokładnie tak samo jak przy śliwkach wykonałam.