środa, 27 listopada 2019

Oszuści - oszukiwani




"Jeśli udało ci się kogoś oszukać to nie dlatego, że ten człowiek jest głupi, tylko dlatego, że otrzymałeś/aś więcej zaufania niż jesteś wart/a.” — nieznany autor

Współczesny świat niestety częściej wykorzystuje niż ofiaruje. Nawet pozornie dające nam duchowy rozwój warsztaty są nastawione na zysk. Popatrzycie na strony oferujące nam gadżety do medytacji, ceny są tam z kosmosu, poduszka do medytacji 100-200 zł, koraliki (mala) 20-100 zł, o cenach książek nie wspomnę, bo to również kosmos. Warsztaty, wyjazdowe medytacje, to wszystko całkiem dochodowy biznes. Gdzie tu posłannictwo, niesienie oświecenia? Nigdy nie brałam udziału w takim zbiorowym medytowaniu, domyślam się, że ma to inny zupełnie wymiar, ale czy musi to być biznes. U mnie w mieście są cykliczne zajęcia, ale bezpłatne, czy jest coś tak zwanym małym druczkiem w tych zajęciach, nie wiem, nie byłam.  Inny biznes to nakręcanie na perfekcyjny wygląd, to jest już przemysł wysokich lotów, a ludzie w swej próżności robią przeróżne rzeczy. Ostatnio gdzieś czytałam o poszkodowanych kobietach, które zastosowały podobno bezinwazyjną metodę powiększenia piersi i mało nie przypłaciły życiem i do końca jego będą mieć problemy zdrowotne. Nie dość, że wydały pieniądze to otrzymały skutek odwrotny. Większość zabiegów kosmetycznych wiąże się z uszczerbkiem na zdrowi niestety. Nie mówię tu o obcinaniu paznokci, kąpieli czy szczotkowaniu włosów, ale o maseczkach, botoksach, hybrydach, farbowaniu chemicznym włosów, nakładaniu wielu warstw makijażu z kosmetyków o wątpliwym składzie, zabiegi chirurgii estetycznej itd. Kasa i zdrowie nam ucieka dzięki tej pogoni za wpajanym nam przez media wizerunku piękna.
Ja wiem, że od wieków tak się dzieje, jesteśmy oszukiwani, wykorzystywani, ale mam wrażenie, że obecnie to przeszło w niewyobrażalna skalę, technologia nas otaczająca, szybkość przepływu danych, a jednocześnie łatwość dostępu do nich powoduje bardziej efektywna manipulacje nami, podświadomość nami zaczyna sterować, zupełnie tego nie ogarniając, wydaje nam się, że są to nasze i tylko nasze decyzje, a jak dostrzegamy, że jednak nie stosujemy wyparcie.




Osoby zbierające datki dla chorych dzieci, fundacji, domów dziecka itd., nie wiem, czy są świadome, że często to tylko ułamek tej kwoty przekazywany jest potrzebującym, za resztę utrzymywane są lokale, samochody i pracownicy fundacji (nie wszyscy zatrudnieni w fundacji to wolontariusze) i co znowu wpadamy w pułapkę, bo chcemy kogoś wesprzeć, a w sumie to jesteśmy odrobinę oszukiwani. Podobnie jest z tymi netowymi zrzutkami, polecam pośledzić ta sprawę, ja trafiłam na kobietę, która zbiera systematycznie na różne zupełnie nie powiązane ze sobą cele – jako matka kilkorga dzieci na wakacje, jako chora na nowotwór na leczenie, jako osoba po pożarze i zbiera na odbudowanie swojego życia, jeszcze była jakaś zbiórka, ale nie pamiętam na co zbierała. Trafiłam również na zbiórkę osoby, która znam osobiście, nie jest to zażyła znajomość, ale znamy się i już, ojciec dwójki dorosłych dzieci, mąż szczęśliwe żyjący z żoną zbierał na aparaty słuchowe kwotę 10 000, a potem wyjechał na zagraniczne wakacje, no nie powiem wstrząsnęło to mną. Obydwoje pracują, dzieci również, zatem czemu kasa na wakacje a nie na aparaty, owszem aparaty kupił, ale jak widać chciał jedno i drugie. Pomyślcie, jak się czułam, gdy dowiedziałam się, że w sumie sponsorowałam jego wakacje.

Co dnia jesteśmy zasypywania łańcuszkami nawołującymi do pomocy, prośbami o przesłanie dalej, weryfikujcie to, bo często te wiadomości krążą w sieci od kliku lat i żyją już własnym życiem, czasem są stałym źródłem utrzymania dla kogoś. Chyba bardziej wiarygodne są zbiórki organizowane w naszym środowisku przez urzędy miasta, znane nam organizacje. Może lepiej samemu zawieść coś np. do domu samotnej matki albo schroniska dla zwierząt lub noclegowni dla bezdomnych, tam zawsze czegoś potrzeba.
Ogólnie otacza nas zalew propozycji jak pozbyć się własnych ciężko zarobionych pieniędzy – warsztaty, szkolenia, wyjazdy odmładzając, odchudzające, upiększające, medytacyjne. Musisz mieć ciuchy, samochód, pralkę, bo ta stara to już fuj, catering dietetyczny, masowanie dla odchudzania, wyjazdy zagraniczne jeden wspanialszy od drugiego. Niestety jesteśmy wszyscy istotami w jakimś stopniu próżnymi i łatwo nas złapać na te wspaniałe hasła, trzeba by być świętym by nie dać się zwieść.
Niestety nastały czasy, gdy nasza duchowość jest silnie zachwiana, brak nam co raz silnie odpowiednich wzorców duchowych i ideologicznych, na tym również żerują różne sekty, stowarzyszenia pseudo wyznaniowe. Młodzież dorasta w czasach, gdzie ciężko po wzniosłe autorytety, bo takich niewielu lansują media to to głównie na nich opiera się ich wiedza. Nastały dziwne czasy, partie polityczne depczą wizerunki kiedyś wielkich ludzi, czy to historycznych czy wyznaniowych, niestety młodzież jest zupełnie zdezorientowana.
I znowu człowiek zadaje sobie pytanie co robić, jak żyć w tym świecie, jak dla mnie po prostu w zgodzie ze sobą, nie poddawać się na ile to możliwe manipulacji, nie możemy widzieć wszędzie potencjalnego oszustwa, bo życie nie na tym polega, może odrobinę bardziej krytycznie podchodźmy do pewnych spraw nie polegajmy na huraoptymizmie, nie żyjmy na pokaz, spełniajmy siebie.

Ktoś ostatnio na moje pytanie jak żyć odpowiedział mi tak: po pierwsze zadaj sobie pytanie co lubisz, po drugie odpowiedz na to pytanie szczerze, po trzecie zacznij to robić!

To tyle moich rozważań i wypocin, jak ktoś dotrwał do końca gratuluje!! Tak bardzo dużo ostatnio dzieje się w mojej głowie, że czasem zanudzę Was moimi potarganymi dumaniami. Pamiętajcie by potraktować moje szaleństwo łagodnie.

7 komentarzy:

  1. Prawda, różnej maści oferty zalewają nas dosłownie, nawet już nie patrzę w ich stronę, bo szkoda czasu i pieniędzy. Też mam nieodparte wrażenie, że mnóstwo ludzi rozkręca interesy, żerując na ludzkiej naiwności czy może wręcz głupocie. Jeszcze tylko przykład z mojego otoczenia. Przed wejściem do Polikliniki zawsze stoi jak przyspawany pan z puszką i zbiera na chore dzieci. Stoi to źle powiedziane, on dopada przechodzących i macha im tą puszką odwołując się do ich sumień. Pewnego dnia robiłam badania i kilka razy przeszłam obok niego za każdym razem przez niego zaczepiana. W końcu nie wytrzymałam i mówię, że jeśli zechcę wydać pieniądze na pomoc komukolwiek, to mam swój sposób i nie potrzebuję napychać każdej pojawiającej się przed moim nosem puszki. A on do mnie jadowitym tonem: tak, to proszę mi powiedzieć komu pani ostatnio pomogła? No aż mnie zatkało, odpowiedziałam tylko, że pan sobie chyba żartuje, że będę się przed nim spowiadać. Szaleństwo jakieś, żeby przejść spokojnie nie było można, bo wszędzie puszki: pod szpitalami, pod marketami, na każdym rogu. A skąd ja mogę wiedzieć, to i na co zbiera? Dzisiaj wszystko można podrobić. Mówią, a co jeśli to potrzebujący? Lepiej dać, bo może jednak... A co jeśli kolejny złodziej, który z tego się utrzymuje??? Musi być jakiś inny sposób na pomoc potrzebującym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja idąc na siłownię mijam takiego nachalnego pana z puszką. Gdy odpowiadam, że mam również niepełnosprawnego syna z wieloma dysfunkcjami ucieka przed mną jak bym go miała zjeść.

      Usuń
    2. ja też tak to odbieram ktoś pomaga nie zastanawiając się że wydziera ostanie grosze od osoby poczębujacej, a osoba potrzebująca szukając pomocy nie wie komu zaufać. Ostatnio usłyszałam proszę o siebie zadbać, pytam się czy koniecznie trzeba wydać tam pieniadze których zresztąa nie mam.

      Usuń
    3. Ja akurat wybieram pomoc zwierzętom i hospicjum, które nam pomaga, to bardziej do mnie przemawia, bo znam te rzeczy. I lepiej się czuję kupując karmę dla bezdomniaków albo płacąc za ich sterylizacje, bo wiem na co idą te moje pieniądze. W końcu sama karmię te koty albo robią to inne osoby z naszego teamu. A takie wrzucanie pieniędzy do puszek z nalepka jest dla mnie mało pewne. Bo co za problem zrobić puszkę i obkleic? Nie mam tyle czasu w życiu, żeby weryfikować działanie każdej organizacji z jaką się zetknę.

      Usuń
  2. To nie jest żadne szaleństwo, tylko zdrowy, pełen dojrzałości i racjonalizmu rozsądek. Życzę sobie aby większość miała takie podejście i rozumowanie jak ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo razi to, że w wielu przypadkach odmowy wrzucenia pieniędzy do puszki spotykam się z tym, że ktoś mnie dosłownie obraża. Spotkałam się z opinią, że jestem żałosna, bo wolę koty, że sama będę kiedyś prosić o pomoc, że nie mam sumienia i olewam potrzebujące dzieci albo że jestem młoda i głupia. Tylko dlaczego ci dorośli i mądrzy ludzie nie rozumieją, że pomoc innym jest dobrowolna, nie jest obowiązkiem i w dodatku można sobie wybrać kto co chce wspierać finansami. Osobiście wolę wsparcie czasem, słowem i pomocą niż pieniędzmi. Pieniądze wydaję jedynie na wspomniane wyżej bezdomniaki i hospicjum, bo to jest dla mnie ważne.

      Usuń
  3. Ja pomagam chetnie, ale w lokalnych akcjach. Gdzie jestem w stanie sprawdzić rodzinę i jej status majątkowy.

    OdpowiedzUsuń

"Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi:
Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności"
Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"